Co naprawdę dostajemy w cenie mieszkania? Deweloperzy redefiniują „wysoki standard”
„Wysoki standard wykończenia” stał się jednym z najczęściej używanych określeń na rynku nowych mieszkań. Problem w tym, że nie istnieje jedna rynkowa definicja, która określałaby, co powinno się pod nim kryć. Dla jednego dewelopera będzie to reprezentacyjne lobby, dla innego rozwiązania technologiczne, materiały zastosowane w częściach wspólnych czy parametry stolarki. PROFIT Development przekonuje, że zamiast pytać, czy inwestycja ma wysoki standard, warto sprawdzić, co dokładnie deweloper pod tym pojęciem rozumie.
W 2026 roku nabywcy są znacznie lepiej przygotowani do zakupu niż jeszcze kilka lat temu. Transparentność cen ułatwiła porównywanie inwestycji, a przed wizytą w biurze sprzedaży można sprawdzić cenę konkretnego lokalu, jego standard, układ czy rozwiązania oferowane przez konkurencyjne projekty. Sama deklaracja o „wysokim standardzie” przestaje więc wystarczać. Coraz bardziej aktualne staje się podejście, które można określić jako skandynawskie myślenie o standardzie. Nie chodzi przy tym o białe ściany czy jasne drewno. Skandynawska szkoła projektowania od początku opierała się na prostocie, ergonomii i podporządkowaniu formy funkcji[1]. Naturalne materiały, jakość wykonania i wygoda użytkownika były ważniejsze niż dekoracyjność[2]. Na rynku mieszkaniowym tę zasadę można przełożyć bardzo prosto: dobry standard powinien być przede wszystkim odczuwalny podczas codziennego korzystania z budynku.
Standard zaczyna się dużo wcześniej niż przy wyborze płytek
Drzwi, okna, parapety, balustrady, posadzki, windy, instalacje, elewacja, oświetlenie części wspólnych, rozwiązania smart home czy zagospodarowanie terenu. To suma tych elementów tworzy rzeczywisty standard inwestycji. Kupujący powinien patrzeć przede wszystkim na rozwiązania, których po odbiorze lokalu nie będzie można łatwo wymienić albo których zmiana będzie wymagała dużych nakładów.
– Określenie „wysoki standard” samo w sobie niewiele mówi. Z punktu widzenia kupującego najważniejsze jest to, co rzeczywiście znajduje się w projekcie i później w budynku. Jakie mamy okna, drzwi, balustrady, jak wykończone są balkony, jak zaprojektowano części wspólne i jakie technologie zastosowano. Klient powinien móc te elementy sprawdzić i porównać. Standard zaczyna być realną wartością dopiero wtedy, kiedy za marketingowym określeniem stoją konkretne rozwiązania – mówi Artur Smoleń, Dyrektor Wrocławskiego Oddziału PROFIT Development.
Co warto sprawdzić przy odbiorze?
Jednym z pierwszych punktów powinna być stolarka okienna i drzwiowa. Ważne są nie tylko deklarowane parametry, ale również jakość montażu, działanie okuć i szczelność. Drugi obszar to instalacje. Warto zweryfikować rozmieszczenie punktów elektrycznych i wodno-kanalizacyjnych oraz zgodność wykonania z dokumentacją. Jeżeli mieszkanie wyposażone jest w smart home czy elektrycznie sterowane rolety, należy sprawdzić także działanie tych systemów. Kolejnym elementem są posadzki, ściany, tynki, balkony i tarasy, czyli powierzchnie, których późniejsza naprawa może oznaczać ingerencję w wykończone mieszkanie. Warto również wyjść poza sam lokal. Standard budynku tworzą klatki schodowe, windy, garaże, rowerownie, wózkownie, oświetlenie, zieleń i przestrzeń wokół inwestycji. To z tych elementów mieszkańcy będą korzystali przez kolejne lata.
Nie każdy wysoki standard wygląda tak samo
Nie istnieje jeden zestaw rozwiązań odpowiedni dla każdej inwestycji. Standard powinien wynikać z charakteru budynku, lokalizacji i potrzeb przyszłych mieszkańców. Na Rędzińskiej 4 we Wrocławiu PROFIT Development zastosował m.in. drzwi klasy C, parapety z konglomeratu, balkony wykończone deską tarasową oraz rolety w lokalach na parterze. Na Waniliowej ważną częścią projektu są duże przestrzenie zewnętrzne, w tym ogródki osiągające w wybranych lokalach powierzchnię około 300 m², a także elektrycznie sterowane rolety na parterze, deski tarasowe i szklane balustrady. Inaczej standard budowany jest na starówce przy Braniborskiej 10. Na terenie inwestycji znajduje się zielone patio z ogrodem wertykalnym, a mieszkańcy otrzymają do dyspozycji taras widokowy na dachu z panoramą Wrocławia.
– Nie chcemy dodawać rozwiązań tylko dlatego, że dobrze wyglądają w materiałach sprzedażowych. Innych rzeczy potrzebuje rodzina wybierająca kameralną inwestycję w spokojniejszej części miasta, a innych osoba kupująca mieszkanie w centrum. W jednym przypadku dużą wartością będzie ogród, taras i prywatność, w innym rozbudowane części wspólne czy rozwiązania technologiczne. Najważniejsze, żeby były to elementy, z których mieszkańcy rzeczywiście będą korzystać – podkreśla Artur Smoleń.
Technologia też stała się częścią standardu
Jeszcze kilka lat temu technologiczny standard mieszkania kojarzył się przede wszystkim ze smart home, wideodomofonem czy możliwością zdalnego sterowania temperaturą i roletami. Dzisiaj cyfryzacja obejmuje również proces zakupu i obsługi nieruchomości. PROFIT Development w czerwcu tego roku uruchomił Panel Klienta, który daje nabywcom dostęp m.in. do dokumentów, zdjęć z budowy, harmonogramu płatności i informacji o statusie usterek. Teraz firma cyfryzuje kolejny etap.
W sierpniu we Wrocławiu pierwszy klient PROFIT Development podpisał elektronicznie protokół odbioru i wydania lokalu z wykorzystaniem systemu signaturiX. W zdecydowanej większości przypadków dokumentu nie trzeba już drukować, a następnie skanować i ręcznie wprowadzać do cyfrowego obiegu. Po podpisaniu klient otrzymuje protokół na adres e-mail, a po stronie dewelopera dokument automatycznie zapisuje się w odpowiedniej sprawie na serwerze. Przy kilkuset dokumentach oznacza to przyspieszenie i automatyzację procesów, ograniczenie ryzyka błędów oraz redukcję kosztów obsługi papierowej dokumentacji. Kolejnym etapem ma być integracja rozwiązania z aktualizowanym Panelem Klienta, tak aby podpisane dokumenty automatycznie pojawiały się również na indywidualnym koncie nabywcy.
Standard to również sposób obsługi klienta
To istotna zmiana w sposobie rozumienia standardu na rynku deweloperskim. Nie kończy się on już na parametrach technicznych budynku. Obejmuje również proces, przez który przechodzi nabywca: dostęp do informacji i dokumentacji, komunikację z deweloperem czy obsługę po zakupie. Cyfryzacja sama w sobie nie oznacza jeszcze wyższej jakości. Podobnie jak w skandynawskiej filozofii projektowania, technologia powinna mieć konkretną funkcję. Jeśli eliminuje drukowanie i skanowanie dokumentów, skraca czas obsługi i daje szybszy dostęp do informacji, staje się realnym udogodnieniem. Podobnie należy patrzeć na sam budynek. Efektowne lobby może przyciągać uwagę, ale o komforcie przez kolejne lata zdecydują bardziej podstawowe kwestie: funkcjonalny układ, dobra stolarka, trwałe materiały, odpowiednio zaprojektowane części wspólne, technologie i zieleń.
Najlepszy standard to ten, którego nie trzeba tłumaczyć
Skandynawski design od dekad pokazuje, że prostota nie oznacza rezygnacji z jakości. Przeciwnie, ograniczenie zbędnych elementów powoduje, że większego znaczenia nabierają funkcjonalność, ergonomia, materiały i wykonanie. Podobną zasadę można zastosować na rynku deweloperskim. Kupując mieszkanie, warto więc odwrócić pytanie. Zamiast pytać sprzedawcę, czy inwestycja ma wysoki standard, lepiej zapytać: co dokładnie w tym budynku sprawia, że możemy go tak nazwać?
Jeżeli odpowiedź składa się z konkretnych materiałów, parametrów, technologii i rozwiązań funkcjonalnych, można je sprawdzić i porównać. Jeżeli pozostaje wyłącznie marketingowym hasłem, trudno mówić o realnej przewadze.
[1] https://gieradesign.pl/styl-skandynawski-nie-jedno-ma-imie-jego-historia-i-najnowsze-odmiany
[2] https://pointofdesign.pl/design/skandynawski-styl-i-jego-dna/